sobota, 14 czerwca 2014

Rozdział 16 - Jack

NA POCZĄTKU BARDZO BARDZO BARDZO PRZEPRASZAM, ŻE ROZDZIAŁ POJAWIA SIĘ TAK PÓŹNO, ALE WYTŁUMACZĘ DLACZEGO POD KONIEC NOTKI.
http://in-love-with-a-killer-tlumaczenie.blogspot.com/2014/05/razem-z-druga-tumaczka-jestesmy-zaamane.html
-----
Ok, więc minęły trzy dni odkąd ostatni raz się z nim widziałam. Nie odpowiedział na żadną wiadomość ani nie oddzwonił. Zayn także zniknął, ale wiem, że przebywa z Harrym.

Gdziekolwiek oni do diabła są.

Wzdycham i zamykam szafkę po tym jak kończę układać na niej książki. Te trzy dni były najwolniejszymi dniami w życiu. Naprawdę bardzo tęsknie za przebywaniem z Harrym. Czasem czuję, jakby stał obok patrząc na mnie. Podchodzę do moich przyjaciół próbując umieścić w głowie coś innego niż myśli o  Harrym.

- Chcesz wyjść wieczorem? Będziemy obchodzić filmową noc w moim domu. - Perrie mnie zachęca. Naprawdę nie chcę, ale wiem, że to będzie dla mnie dobre. Miałam na myśli, lepsze niż siedzenie w pokoju, płakanie i czekanie na jakikolwiek telefon od Harry'ego.

Cholera, brzmię jakbym była szkolną królową dramy.

- Pewnie, będzie świetnie - Wymuszam uśmiech.

Muszę przyznać, że nie jestem w najlepszej formie. Moje oczy są zmęczone, a włosy zniszczone, jestem smutna i wyglądam jak pieprzony włóczęga. Chłopak, którego ledwie znam jest zdolny robić mi takie.. Nawet nie wiem co.

- Bella! - Znam ten głos. Szybko się odwracam i szukam człowieka, do którego głos należy.  To Zayn. Widzę go podchodzącego do mnie, siniaki widnieją na całej jego twarzy i ramionach.  Jego warga krwawi i ma ranę przy brwi.

- Zayn, co się stało?! - Dotykam jego ran na twarzy, ale on łapie mnie za rękę i ciągnie za sobą.
- Musisz iść ze mną. - Mówi ciągnąc mnie przez tłum nastolatków. Wybiegamy za bramy szkoły i biegniemy w dół ulicy. Skłamałabym gdybym powiedziała, że nie bałam się umrzeć w tamtym momencie. Coś jest źle, i mam wrażenie, że dotyczy to Harry'ego. Skręcamy na zakręcie, a po chwili słyszę jęki.
Wchodzimy do jakiegoś pomieszczenia i wkrótce widzę głowę pełną loków. Stoi nad jakimś facetem patrząc na niego czarnymi oczami.

- Nie mogę go uspokoić, i wiem, że jeśli nie przestanie może go zabić. Spróbuj mu przemówić do rozsądku, zatrzymaj go. Nie chcę żeby znowu przez to przechodził! - Błaga mnie Zayn.

Harry siada na jego klatce piersiowej i okłada jego twarz mocnymi uderzeniami.

- Bella, proszę - Zayn szepcze.
To nie tak, że się boję Harry'ego, tylko fakt, że jest niepowstrzymywalny.
- Co jeśli nie potrafię? - Pytam szeptem Zayna.
- Próbowałaś.

Patrzę na niego przez sekundę zanim idę w kierunku Harry'ego. Nie widzi, że stoję przed nim.  Po prostu wciąż bije biednego faceta.

- Harry. - Mówię spokojnie. Żadnej reakcji.
- Harry popatrz na mnie. - Łapię go za ramię, a jego głowa automatycznie podnosi się do góry. Nigdy nie widziałam go takiego złego i to naprawdę mnie przeraża. Patrzę w jego ciemne oczy i delikatnie kładę drugą dłoń na jego policzku.
- Co ty tu robisz? - Pyta zgryźliwie. Ałć, nie mogę powiedzieć, że to nie bolało.
- Czy to ma znaczenie? Harry, spójrz co robisz. Przestań. Jest ranny, więc po prostu go zostaw i chodź ze mną.

- Nie mogę tego zrobić. - Zdejmuje powoli moją rękę ze swojego ramienia, tak aby nie zrobić mi krzywdy.
- Harry, proszę, chodź ze mną. - Błagam go zamykając oczy.
Kiedy znowu je otwieram widzę jak Harry kłóci się ze sobą co powinien zrobić. Jego oczy spotykają moje i powoli łagodnieją. Schodzi z mężczyzny i staje obok mnie. Jego szczęka jest czerwona, prawdopodobnie od mocnego uderzenia, ma ciemne ślady na ramionach.

Całuję jego ranną szczękę, a on natychmiast się cofa zostawiając mnie lekko zmieszaną. Patrzy w dół na faceta, a ja analizuję, że jest przytomny.
- Więc to jest twoja urocza dziewczynka. - Mówi najgorszym głosem jaki kiedykolwiek słyszałam. Wyciera krew z ust i podnosi się. Harry ochronnie ciągnie mnie za siebie, łapię kawałek jego koszulki.

Ok, może wariuję. Ale kto by nie zwariował kiedy ktoś obcy walczył z chłopakiem, w którym się zakochałaś i mówi w taki sposób mając na myśli Ciebie.

- Trzymaj się od niej z daleka. - Warczy agresywnie Harry.
- Dlaczego? Ty nie trzymałeś się od mojej z daleka. - O mój Boże, to on.
- To nie był wina Harry'ego! Ona go oszukała, dlatego, że nie byłeś dobry w łóżku! - Prawie krzyczę podchodząc do niego. Harry delikatnie łapie moją rękę, ale wyrywam się z jego uścisku.

- On nie wiedział że się z nią umawiasz, więc dlaczego nie możesz po prostu odejść? - Syczę na faceta. Chichocze i kładzie dłonie na moich policzkach co powoduje, że Harry odciąga mnie za siebie.
- Nigdy więcej jej nie dotykaj! - krzyczy na chłopaka.
- Zayn! - woła swojego najlepszego przyjaciela, który szybko staje u jego boku.
- Miej pewność że stoi obok ciebie - Zayn łapie mnie za rękę i ciągnie mnie za sobą.
Harry i ten drugi krzyczą na siebie wzajemnie. Nagle pięść Harry'ego spotyka się z twarzą mężczyzny, który upada. Szybko wraca na nogi i obydwoje zaczynają bić się nawzajem. Z trudem łapię powietrze kiedy nieznajomy mi człowiek uderza Harry'ego w brzuch sprawiając że cofa się kilka kroków w tył.
- To wszystko, Styles? Jestem pewien, że twoja dziewczyna wolałaby być z kimś, kto potrafi zapewnić jej ochronę.  - Harry popycha go na ziemię i zaczyna dusić.

- Harry, przestań! - krzyczę czując jak moje ciało wypełnia strach. Odwraca głowę w moją stronę i patrzy na mnie spojrzeniem pełnym nienawiści. Kiedy analizuje, że to ja byłam tą, która go wołała, jego oczy łagodnieją. Ponownie schodzi z mężczyzny i idzie w moim kierunku. Facet podnosi się na nogi, a Harry odwraca się. Zanim do niego podchodzi, otrzymuje mocne uderzenie. Wygląda jakby miał skurcz w całym swoim ciele i upada na kolana. Mężczyzna patrzy na mnie nienasyconymi oczami i rusza w kierunku moim i Zayna. Zayn staje przede mną gotowy by walczyć, ale ja nie mogę stać bezczynnie. Harry całkowicie kładzie się na podłodze. Przechodzę Zayna i omijam mężczyznę, pośpiesznie do niego idę. Siadam obok Harry'ego, który jęczy z bólu.

- Harry, co się dzieje? Co on zrobił? - Próbuję coś z niego wyciągnąć, ale chwilę po tym jak go dotykam jego oczy szeroko się otwierają.
- Co ty tu robisz?! Zayn miał Cię trzymać przy sobie! Za.. - Łapię jego głowę i całuję go. Nie mija sporo czasu, gdy jego mięśnie się rozluźniają i odwzajemnia pocałunek.
- Czy to nie słodkie? - Wstrętny głos faceta przerywa nasz intymny moment i oboje patrzymy na niego.
- Jack, po prostu pozwól jej odejść. Nie zasłużyła na to. - Harry mówi spokojnie.
- Zamknij się. - syczy.

- Teraz jest moja. - Łapie moją rękę i ciągnie do siebie. Harry szybko się podnosi, ale zanim zdąża cokolwiek zrobić kopię Jacka w krocze. Wyraz jego twarzy zmienia się w jednej sekundzie i upada na ziemię. Wyszczerzam się do Harry'ego zadowolona z siebie. Jakiś głęboki czerwony kolor przykuwa moją uwagę. Krwawi z rany tuż obok jego biodra. Widzę pełno krwi. Twarz Harry'ego jest blada i nie wygląda dobrze.

- Harry.. Ta rana..
- Jest dobrze. - Mówi próbując ją wytrzeć.
- Ból to słabość. Faceci są na to odporni. - Odwracam się by zobaczyć jak Zayn jąka się. Jestem pewna, że walczył z Jackiem. Ma długą ranę na swojej piersi.
- Zayn.. Ty też.. - szepczę.
- Nie jest głęboka, próbował mnie uderzyć, ale tego nie zrobił. - Wzrusza ramionami jakby to było nic wielkiego. Patrzę znowu na Harry'ego. Pot spływa po jego czole, sprawiając, że włosy przylegają do niego. Jego twarz jest bladsza niż wcześniej i nie potrafi stać normalnie. Traci równowagę, ale szybko opiera się o ścianę.
- Harry, jesteś ranny. Musimy iść do szpitala, teraz. - Mówię łapiąc jego wolną rękę.
- Nie. - odpowiada uparcie.
- Harry, proszę Cię. Chodź ze mną. - Patrzę na niego czując łzy w oczach. - Proszę.. - szepczę pozwalając łzom spłynąć po moich policzkach.

- Dobrze. - Wzdycha próbując iść z nami. Potykając się o własne nogi, Zayn go chwyta. Harry zarzuca rękę na jego ramiona i mocno trzyma moją dłoń swoją drugą ręką. Szpital nie jest daleko, ale mam nadzieję, że zdążymy tam dojść zanim Jack nas znajdzie.

-----
OK, ROZDZIAŁ POJAWIA SIĘ TAK PÓŹNO, PONIEWAŻ Z DRUGĄ TŁUMACZKĄ USTALIŁYŚMY, ŻE PODZIELIMY SIĘ ROZDZIAŁEM, ONA MIAŁA TŁUMACZYĆ PIERWSZE PÓŁTOREJ STRONY, JA RESZTĘ. NIESTETY, ŚLAD PO NIEJ ZAGINĄŁ, NIE MOGĘ ZNALEŹĆ JEJ TWITTERA, POWINIEN BYĆ TUTAJ, W ZAKŁADKACH, ALE RÓWNIEŻ GO NIE MA.
ZOSTAŁAM ZDANA NA SIEBIE I MUSIAŁAM TŁUMACZYĆ WCZEŚNIEJSZY TEKST.

A TERAZ PROSZĘ! JEŚLI KTOKOLWIEK MA JEJ TWITTERA, PROSZĘ, PROSZĘ, PROSZĘ, PODAJCIE MI GO! CHCĘ WIEDZIEĆ DLACZEGO TAK SIĘ STAŁO, CZY ODESZŁA NIE MÓWIĄC SŁOWA, CZY TO TYLKO CZYSTY PRZYPADEK. ALE JEŚLI TO PIERWSZE, TO NIE WIEM CZY DAM RADĘ TŁUMACZYĆ DALEJ SAMA.

NIE PISZCIE DO MNIE NA TWITTERZE, BO JUŻ MNIE TAM NIE MA (CZYTAJCIE BIO).
BĘDĘ TAM TYLKO WCHODZIŁA, ABY INFORMOWAĆ WAS O NOWYCH ROZDZIAŁACH (JEŚLI BĘDĘ TŁUMACZYĆ DALEJ) LUB GDY BĘDĘ MIAŁA DO KOGOŚ WAŻNĄ SPRAWĘ.